Iluzja zakochania
Czy zdarzyło Ci się słyszeć słowa w stylu, ‘a za cóż on/ona ją/jego kocha? Ile razy nasze dzieci w amoku krzyczą ‘już Cię nie kocham, bo nie dałaś mi…’
Czy można kochać za coś? Za jakąś rzecz, cechę, zachowanie?
Gdy poznajemy kogoś, możemy go pokochać lub poczuć jakieś głębsze uczucie za uśmiech, sposób rozmawiania, za to jak nas traktuje i się do nas odnosi. Wtedy następuje faza zauroczenia. Pulsują w nas hormony, nieustannie brakuje nam bliskiej osoby i za wszelką cenę chcemy być przy niej. Nie dostrzegamy wad, a zalety są uwypuklane. Po tym okresie, kiedy upłynie jakiś czas pryska ochronna bańka. Już nie mamy różowych okularów, zaczynamy widzieć wady i wtedy się okazuje czy kogoś kochamy, czy nie. Jeżeli tak chcemy nadal być ze sobą na dobre i na złe. Jeżeli nie, odchodzimy, lub zostajemy bo nam wygodnie, ale związek ten nie ma nic wspólnego z miłością.
Kochamy, kiedy mimo upływu czasu dobrze nam przy drugiej osobie, zaczynamy tęsknić kiedy jej nie ma i szczególnie boli każda przykrość z jej strony, którą nader łatwo wybaczamy, bo chcemy, aby między nami było dobrze.
Być może ukochana osoba zapomni o ważnym dla nas dniu, może nas zdradzi, skrzywdzi nawet fizycznie, a mimo to są osoby, które nadal kochają, chociaż ze wzajemnością to może być różnie.
Za co kochamy?
Aby ktoś przyciągnął w ogóle naszą uwagę i żeby cokolwiek się zaczęło, na początku musi być ‘yo coś’ jakiś impuls. Później, kiedy mija iluzja zakochania pozostaje uczucie, które prowadzi nas pod rękę do końca czasem życia. Bliska osoba zawsze kojarzy nam się z jakimś specyficznym gestem, zapachem uśmiechem czy sposobem bycia.